Bilans afektywny

Niejednokrotnie zdarzało mi się słyszeć, że „emocje są nam w ogóle niepotrzebne. Najlepiej, jakby ich nie było!”. Faktycznie, emocje mogą utrudniać racjonalny osąd sytuacji, popychać nas do zupełnie bezsensownych zachowań, do tego niekiedy są dla organizmu wyczerpujące. Jak więc jest z tymi emocjami – czy są nam potrzebne? I jaki jest ich wpływ na poczucie szczęścia?

Wszystkie emocje są nam potrzebne – oczywiście w stosownych proporcjach. Odczuwanie nieprzerwanego strachu, złości czy nawet radości utrudniałoby lub wręcz uniemożliwiało normalne funkcjonowanie. W psychologii często mówi się o tzw. bilansie afektywnym – proporcji odczuwanych emocji pozytywnych, takich jak radość, duma, ekscytacja i negatywnych – złość, strach, smutek, etc. Najlepiej jest, jeśli bilans wychodzi trzy do jednego – emocji pozytywnych jest trzy razy więcej niż negatywnych. Wydaje się niemożliwe? Jak się nad tym zastanowimy, to dziennie spotyka nas (na szczęście!) więcej dobrych niż złych rzeczy. Koncentrujemy się jednak na tych złych, ponieważ potencjalnie mogą one nieść zagrożenie – niegdyś szybka reakcja (na przykład na zobaczenie drapieżnika) decydowała o przeżyciu. Dzisiaj, chociaż na co dzień nie musimy uciekać przed lwami, mechanizm ten nadal działa – mamy tendencję do wyłapywania zdarzeń negatywnych i bagatelizowania pozytywnych. Badania dowodzą, że ludzie znacznie silniej reagują na zdarzenia negatywne niż na pozytywne o obiektywnie podobnej wielkości i charakterze.

W jaki sposób można podnieść swój bilans afektywny? Sposobów na zwiększenie swojej „pozytywności” jest co najmniej kilka. Ten najprostszy to nauczenie się dostrzegania przyjemnych sytuacji i dobra, które spotyka nas na co dzień – może to być cokolwiek, co wywołuje uśmiech na twarzy, zaczynając od wypicia dobrej herbaty, poprzez znalezienie wolnego miejsca w zatłoczonym autobusie, przeczytaniu dobrej książki, wycieczce w nowe miejsce… Drugi sposób, to stwarzanie samemu sytuacji, w których czujemy się dobrze – w zależności od możliwości i preferencji, może to być wieczór w SPA, czas spędzony z przyjaciółmi bądź wolontariat (poczucie, że jest się potrzebnym również wzmacnia nasze poczucie szczęścia!). Trzeci sposób to wyolbrzymianie pozytywnych emocji – opowiadając innym o dobrych zdarzeniach przeżywamy je ponownie. Skoro mamy tendencję do narzekania i opowiadania wszystkim dookoła, o tym, jak ochlapał nas autobus, staliśmy w korku 40 minut i dostaliśmy reprymendę od przełożonego, może warto spróbować opowiadać z taką samą intensywnością o dobrych rzeczach.

Nasze poczucie szczęścia w dużej mierzy zależy od nas samych, naszego nastawienia do życia oraz spostrzegania i wartościowania zdarzeń. To, jak określimy daną sytuację i co z niej wyniesiemy wpływa na to, jak się czujemy. Dlatego warto doceniać nawet najdrobniejsze dobre rzeczy, jakie nas codziennie spotykają, żeby żyć dłużej, zdrowiej i przyjemniej.

Leave a Reply

%d bloggers like this: